BAZA WIEDZYPRODUKTYWNOŚĆ

Mózg na etacie

Wiesz dlaczego ewolucja obdarowała człowieka takim feature’em jakim jest instynktowna umiejętność … posrania się ze strachu? Okazuje się, że umiejętność ta jest jedną z wielu funkcji przetrwania. Możesz mieć pewne wątpliwości czy „uzewnętrznienie się” w taki sposób podczas stresującego spotkania z szefem aby napewno jakkolwiek pomaga w przetrwaniu 🧐.  Odpowiem Ci wtedy, że  to są uzasadnione wątpliwości. O co więc chodzi? Okazuje się, że nasz mózg nie zmienił się w swej konstrukcji przynajmniej od ostatnich 60 tyś lat. Nie wiem czy jeszcze wtedy takie zrzucanie zbędnego balastu podczas ucieczki przed drapieżnikiem było jeszcze modne. Wiem natomiast, że nasz mózg ma taką konstrukcje, która dziś w ocenie nawet średnio zaangażowanego studenta politechniki jest jakimś konstrukcyjnym nieporozumieniem. O ile inżynier wie bowiem, że projektowanie polega na optymalnej konstrukcji od zera wykorzystując dotychczasową wiedzę i doświadczenia, o tyle ewolucja postawiła na dokładanie nowego do już wcześniej istniejącego.  Efekt tego jest taki, że mózg współczesnego człowieka – z grubsza rzecz ujmując – ma trzy warstwy wykształcone na drodze ewolucji. Najstarsza „wartstwa” to mózg gadzi (odpowiedzialny za utrzymanie funkcji życiowych). Kolejna „dopisana” w drodze ewolucji to układ limbiczny (odpowiedzialny za reakcje emocjonalne czy pamięć długotrwałą). Ostatnia to ta cześć, którą używasz już bardziej świadomie, to kora nowa odpowiedzialna za wszystkie zdolności poznawcze (przetwarzanie informacji, kreatywne myślenie, planowanie, podejmowanie decyzji i wiele innych).  

Trzy główne “warstwy” mózgu 

Ok, zatem co z tą 💩? W sytuacji zagrożenia (potencjalny atak drapieżnika) dowodzenie nad naszym organizmem przejmuje układ współczulny, który natychmiast dostosowuje ciało do ucieczki. Ogranizm zostaje zalany adrenaliną odpowiedzialną za wiele znajomych reakcji na zagrożenie: przyśpieszony oddech, sensacje żołądkowe czy rozluźnienie zwieraczy właśnie. Nie zamierzasz przecież dźwigać zbędnego balastu podczas ucieczki c’nie 🤦‍♀️. 

Takich „reliktów” przeszłości zapewnia nam nasz mózg naprawdę sporo. Wiele z nich ma kolosalny wpływ na twoje życie, w tym prace i osobistą produktywność. Wiedząc jak funkcjonuje twój mózg masz szansę unikać wielu nieporządanych pułapek umysłu, podejmować lepsze decyzje, nie bać się zmian no i unikać ….💩 kiedy spotka Cię sytuacja stresująca 😉.

Poniżej zgłębiam kilka akspektów tego zagadnienia, konsekwencje takiego a nie innego funkcjonowania pewnych obszarów mózgu oraz staram się odnieść to do twojej produktywności i efektywności. 

Multitasking

Dziś w dobie wyścigu szczurów tak wiele mówi się o tzw. Multitaskingu (wykonywaniu wielu zadań na raz). Producenci sprzętu komputerowego , systemów operacyjnych czy aplikacji biznesowych rozpływają się nad swoimi rozwiązaniami, które to w efektywny sposób mają rzekomo umożliwiać multitasking. Nie raczą milczeć na ten temat również różnej maści szkoleniowcy czy trenerzy efektywności. Wierzymy w to, staramy się to osiągnąć, a jak nie udaje nam się robić kilku rzeczy naraz, raczymy się wyrzutami sumienia pokroju „czy aby napewno daje z siebie wszystko?”

Rzecz w tym, że nikt nie raczył  poinformować naszego mózgu o tym,  że  w dzisiejszym świecie jest coś takiego jak multitasking 🤯. Mózg ludzki bowiem nie zdążył się do tego na drodze ewolucji przygotować. Podobno w średniowieczu stykaliśmy się z taką ilością informacji i bodźców przez  okres całego życia co dziś w ciągu jednego dnia. Ewolucja mogłaby to zatem uwzględnić i nieco zmienić nasz „system operacyjny” żeby sobie z tym natłokiem bodźców trochę lepiej radził. Problem w tym, że od średniowiecza do dziś to dla ewolucji krócej niż mrugnięcie okiem i ona nie raczyła jeszcze tej zmiany zauważyć i wydać “aktualizacji”. Jeszcze kilka milionów lat i to ogarnie 😉.  

Wracając do samego multitaskingu. Czym on miałby być. Zapewne zdolnością do wykonywania efektywnie kilku rzeczy naraz, najlepiej z tym samym zaangażowaniem i skutecznością. Ale w czym problem – powie niejedna osoba – przecież ja mogę segregować dokumenty, odbierać telefony, rozmawiać z koleżanką z biurka obok, pić kawę i drapać się po łydce jednocześnie. I wszystko w tym czasie świetnie mi wychodzi. Zanim uznasz, że jesteś Einsteinem sprowadzę cię nieco na ziemię. Istniej bowiem pewne rozróżnienie na dwa typy pracy, które to wykorzystują nieco inne zasoby twojego mózgu: „deep work” (praca w skupieniu) oraz „shallow work” (płytka praca). Twoje wyczyny opisane wyżej to wykonywanie naraz kilku czynności z kategorii „shallow” nie wymagających od ciebie zbyt dużego zaangażowania poznawczego (przetwarzania informacji). W dużej mierze wykonujesz je na autopilocie korzystając z pokładów pamięci długotrwałej, która już dobrze opanowała te czynności. To te same ośrodki mózgu, które pozwalają ci niemal bezmyślnie prowadzić samochód nie zastanawiając się kiedy, z jakim naciskiem i którą nogą wcisnąć sprzęgło. Po prostu jedziesz. 

Rzecz w tym, że kilku aktywności z dzieciny „deep work” juz tak skutecznie nie połączysz, a jak połączysz to z opłakanymi skutkami dla twojej energii i efektu końcowego. Wyobraź sobie np., że analizujesz kwartalny raport finansowy w Excelu, naliczasz pensje pracownikom albo piszesz kreatywny artykuł na firmowego bloga i w tym samym czasie uczestniczysz w szkoleniu on-line. Da radę?  Jasne. Z sukcesem? Wątpię. Nawet wspomniany Einstein pewnego razu ugotował swój zegarek jednoczesnie ocalając jajko, które ku jego zdziwieniu przez cały czas trzymał w dłoni podczas gotowania. Wszystko dlatego, że właśnie intensywnie myślał nad jedną ze swoich słynnych później koncepcji. Nie jest jednak z tym tak źle. Bardziej realne wydaje się natomiast kombinacja np. dwóch czynności naraz, z których jedna wymaga dużego zaangażowania świadomej uwagi (deep work) z inną czynnością “na autopilocie” (shallow work). Nadal zatem możesz wykonywać swoją pracę, jednocześnie scrollując bezmyślnie fejsa od czasu do czasu, bez wyrzutów sumienia 😋.

Dlaczego tak się dzieje?

Naukowcy Harvardu na podstawie przeprowadzonych badań twierdzą, że człowiek próbujący wykonywać dwie angażujące czynności naraz ogranicza swoje zasoby poznawcze z poziomu studenta Harvardu do poziomu odpowiadającego umysłowi ośmiolatka. Wszystko dlatego, że za operacyjną część pracy mózgu odpowiada kora przedczołowa, która działa w taki sposób, że pracując nad czymś gromadzi wydobywając z pamięci długotrwałej  – potrzebne do przeprocesowania danego zadania – niezbędne informacje, fakty, emocje czy wspomnienia. Miejsce w którym te czynniki „gromadzi” jest natomiast  bardzo ciasne i aby przywołać kolejne elementy (wraz z dokładaniem kolejnych zadań) musi wygonić na chwilę te przywołane wcześniej. Działa to niemal dokładnie analogicznie do komputera, gdzie niezbędne zasoby gromadzone są w pamięci RAM w celu ich przetworzenia i kiedy pamięci RAM zaczyna brakować w toku wykonywanych działań, system operacyjny wypycha je z powrotem do pamięci dysku twardego i zaciąga ponownie kiedy będą znów potrzebne. Kiedy pamięć RAM ze względu na swoje ograniczenia pojemności co chwilę zaciąga jakieś dane i znów wypycha z powrotem zwalniając miejsce dla innych informacji po to by znów te czy inne zasoby ponownie przywołać, efekt jest taki, że nie tylko pamięć RAM ulega postępującej degradacji, ale również „zaoraniu” ulega dysk twardy komputera. RAM kupisz nowy, mózgu już raczej nie… Okupisz to dużym zmęczeniem i spadkiem efektywności. 

To może tak…

Ok, możesz powiedzieć, jeśli nie można łączyć kilku angażujących aktywności jednocześnie będę się miedzy nimi przełączał de facto wykonując je niemal jednocześnie. Ma sens? Hmmm, tu też jest pod górkę..Mózg bowiem przy swoim stosunkowo małym rozmiarze (ok 2-3 % wagi ciała) jest najbardziej energochłonnym organem. Konsumuje ok 20-25 % zgromadzonej energii. To co męczy go niesamowicie to…przełączanie się między zadaniami właśnie.To coś czego nasz mózg nie znosi karząc nas przemęczeniem i obniżeniem zdolności poznawczych. Specjaliści twierdzą, że człowiek oderwany od angażującego zadania jest w stanie skutecznie powrócić do tego samego poziomu skupienia nawet dopiero po kilkunastu minutach.  Myslę, że wie o czym mówię ten, kto zaczął pracę w openspace’sie albo jego drzwi w pokoju biurowym udają drzwi wahadłowe za sprawą kolegów, którzy chcą co chwilę „coś omówić”. 


Jak sobie z tym radzić?

Przede wszystkim -primo- przyjmij do wiadomości  MULTITASKING NIE ISTNIEJE ❗️, tak jak nie istnieją darmowe lunch’e. Kiedy uznasz to za fakt, inaczej będziesz zarządzał swoimi zasobami. Nie pozwalaj nikomu na rozpraszanie cię podczas skupienia w pracy i wyłącz wszelkie powiadomienia, kiedy wykonujesz angażujące zadanie (uwaga: nieczytanie ich nie wystarcza, bo sam fakt tego, że zostałeś poinformowany, że czeka na ciebie jakiś smaczek na facebook’u nie pozwoli ci juz skupić się do poziomu skupienia z przed otrzymania takiego komunikatu). 

Podejmowanie decyzji – „GuPi mUzg”

Mózg na zakupach

Załóżmy, że jesteś właśnie w sklepie z garniturami . Piąty z kolei, który przymierzasz okazał się tym właściwym. Jego cena to 455 zł. Chwytasz za smartfona, żeby spojrzeć na ceny w innym sklepie tej sieci i ..okazuje się, że w sklepie znajdującym się 15 minut drogi stąd ten sam garnitur kosztuje 448 zł. Możesz zaoszczędzić  7 zł. Ruszasz w drogę do następnego sklepu… ?

Masz jeszcze za zadanie kupić elegancki długopis. Wybierasz jeden, którego cena to 25 zł. I ta sama sytuacja: sprawdziłeś, że niedaleko (ok. 15 min drogi stąd) taki sam długopis kosztuje 18 zł. Możesz zaoszczędzić 7 zł. Ruszasz? 🤔

Jeśli nie różnisz się od większości osób badanych w analogicznej sytuacji (badania Tverskiego i Kahnemana), w pierwszym przypadku nie zdecydujesz się na taką fatygę by zaoszczędzić raptem 7 zł przy zakupie garnitura wartego prawie pięćset złotych. W drugim przypadku a i owszem. Szkoda ci przepłacać za długopis płacąc za niego kilkadziesiąt procent więcej. 

O co w tym chodzi? Gdzie tu logika? Przecież to te same 7 zł do zaoszczędzenia, ta sama droga do pokonania i potencjalnie ta sama satysfakcja z zaoszczędzonych pieniędzy, prawda? No nie do końca, przynajmniej dla twojego mózgu.  Okazuje się, że działa tu czynnik względności. Inaczej oceniamy swoje decyzje kiedy porównujemy tani (18 zł)  i dużo droższy (25 zł) długopis oraz gdy porównujemy ceny drogiego garnituru, który – w naszej głowie- nie staje się garniturem znacząco tańszym kiedy jego cenę obniżymy o te same 7 zł. 

Czy mózg, który steruje przecież naszymi wszystkimi parametrami życiowymi, który jest najważniejszym organem naszego ciała,  powinien sobie pozwalać na takie irracjonalne zachowanie? Ano może i jak się okazuje z ewolucyjnego punktu widzenia to nie takie głupie. Takie i wiele innych odchyleń (ang. biases) jest konsekwencją takich działań mózgu, które zapewnić mają uproszczone reguły decyzyjne. Nie jesteś bowiem w stanie podejmować tak wielu analiz, porównań i decyzji każdego dnia w taki sposób, by o każdej takiej decyzji móc powiedzieć, że była najlepszą z możliwych, że przeanalizowałeś wszystkie za i przeciw. Twój mózg najzwyczajniej w świecie by się zamęczył, a ty skończyłbyś w białym wdzianku ze związanymi rękawami i dzienną dawką leków. 

Dzięki temu samemu uproszczonemu mechanizmowi decyzyjnemu  postrzegasz elegancką i atrakcyjną osobę jako bardziej inteligentną niż osoby o gorszej aparycji (a nawet lepiej oceniasz ich wypowiedzi niż obiektywnie na to zasługują). Z tych samych powodów jedno i to samo danie wydaje ci się mniejsze kiedy podane jest na większym talerzu niżby zaserwowane było na talerzu mniejszym i z tych samych powodów za bardziej prawdziwą uznajesz tę informację, która bliższa jest twoim dotychczasowym przekonaniom niż inna informacja, która się z nimi nie pokrywa, i z tych samych powodów tracisz głowę kiedy do oferowanego ci produktu dołączony jest gratis (mimo iż często później mało przydatny). 

„Dać mu palec a weźmie rękę”

Nie wiem czy wiesz, ale kiedy dasz palec, to rękę to już sam oddajesz ❗️To tak zwana technika ”stopy w drzwiach”, która mówi, że z dużo większym prawdopodobieństwem zgodzimy się na spełnienie większej niezbyt dogodnej dla nas prośby, jeśli już wcześniej zgodziliśmy się spełnić inną mniejszą i znacznie łatwiejszą do spełnienia prośbę tej samej osoby (miej to w pamięci kiedy teściowa spyta czy może zamieszkać z tobą TYLKO przez tydzień 😉). Dlaczego tak się dzieje? Najprawdopodobniej wewnętrznie wnikliwie analizujemy i przyglądamy się swoim decyzjom. Rozważając spełnienie tej pierwszej małej prośby odpowiadamy sobie na pytanie czy warto i dlaczego miałbym to zrobić. Kiedy konfrontujemy się z drugą prośbą, już tą większą-poważniejszą, jej spełnienie jest już w jakimś sensie spójne z nami samymi i naszymi przekonaniami. Łatwiej nam podjąć tę decyzję, bo „przepracowaliśmy” już ze sobą decyzje o pomocy tej osobie za pierwszym razem.  Skoro zgodziłem się już wtedy – za pierwszym razem – to znaczy, że uznałem wówczas, że warto spełnić prośbę tej osoby. Wszystko po to, by mózg nie męczył się podejmując dwa razy tę samą (do pewnego stopnia) decyzję. Efekt ten jest znacznie silniejszy, kiedy obie prośby są ze sobą powiązane, tzn. dotyczą podobnej kwestii (np. pożyczka najpierw 10 zł, potem 100 zł). Należy uważać na tę „umiejętność” kiedy ulegamy prośbom kolegów z pracy czy klientów i pamiętać o niej kiedy sami chcemy coś wyegzekwowac dla siebie. 

Mózg porównuje

Zatem to, że nie do końca światem biznesu rządzi prawo popytu i podaży serwowane przez klasyczną ekonomię mamy już jasne. Człowiek nie zawsze podejmuje swoje decyzje racjonalnie kierując się rachunkiem ekonomicznym. Badaniami nad tą sferą zajmuje się niezwykle ciekawy odłam ekonomii- ekonomia behawioralna. Zgłębiając te źródła wiedzy szybko przekonasz się, że to co jest twoja słabością, może być twoją biznesową przewagą, o ile odpowiednio wykorzystasz wiedzę o tych schematach decyzyjności mózgu.  Spójrzmy na niezwykle ciekawy przykład opisany przez Dana Ariely’ego w książce „Potęga irracjonalności”. Rzecz dotyczy reklamy internetowej pisma „The Economist”. Z grubsza rzecz ujmując zawierała ona taką oto ofertę:

WYBIERZ TYP PRENUMERATY:

– Prenumerata Economist.com (dostęp online) –  59 dol.

– Prenumerata wydania papierowego – 125 dol.

– Prenumerata wydania papierowego i elektronicznego – 125 dol.

Odrazu przychodzi na myśl pytanie: abstrahując od tego czy aby najlepszą decyzją nie jest może wybór opcji pierwszej (dostęp online za 59 dolarów) to kto do licha wybierze opcję drugą (prenumerata wydania papierowego za 125 dolarów), kiedy za tą samą cenę można mieć zarówno wydanie papierowe jak i elektroniczne. Okazuje się, że przy takiej konstrukcji oferty większość ludzi wybierze opcję trzecią – aż 84 %. 

Dlaczego? Okazuje się, że większość ludzi nie wie czego chce dopóki nie postawi tego w odpowiednim kontekście. Nasz umysł dla ułatwienia decyzyjnego lubi porównać coś do czegoś (podobnego) aby nie dokonywać wyboru na podstawie “szeroko zakrojonej analizy”. W tym przypadku można się zastanawiać czy opcja papierowa (125 dol.)  jest lepsza od wersji online (59 dol.) ale zgodzisz się, że nie podlega żadnym rozważanią porównanie trzeciej opcji (125 dol.) z drugą (125 dol.) pod względem atrakcyjności. Kluczem zatem jest zestawienie w ofercie – obok produktu, który faktycznie chcesz sprzedać – produktu bardzo zbliżonego, ale jednak nieco  gorszego, z tą samą lub nieco mniejszą ceną. Pełni on wtedy rolę przynęty. Sprytne prawda? 

W razie Twoich wątpliwości wobec tej metody- Dan Ariely zbadał skuteczność tego ogłoszenia w opcji bez „wabika”, którym w opisanym przykładzie jest opcja druga, do której porównujemy opcję trzecią. Wyniki były zaskakujące, zamieszczam je dla ciebie w tabeli poniżej a Ty weź to pod uwagę ustalając kolejny raz ceny na swoje produkty, a jak będziesz wybierała się na podryw do klubu zabierz ze sobą … podobną,  ale nieco brzydszą od siebie koleżankę 😜. 

Mózg kreatywny

Co należy zrobić aby coś wymyślić? Ano, przestać o tym myśleć 😵❗️

ale po kolei…

Są – z grubsza ujmując – dwa typy pracy, którą na codzień większość z nas wykonuje. Pierwszym typem pracy jest praca tzw. operacyjna, drugi to praca kreatywna. 

Praca operacyjna 

Pierwszy jej rodzaj to nic innego jak przetwarzanie różnych informacji korzystając z twoich zasobów poznawczych w celu rozwiązywania różnego typu zadań czy planowania. Wykonujesz ten rodzaj pracy, kiedy odpisujesz na maile, planujesz kolejny tydzień pracy, analizujesz dane finansowe czy odpowiadasz na reklamacje klienta. Twój mózg korzysta wówczas z zasobów twojej kory przedczołowej, czyli tzw. pamięci RAM twojego mózgu. Aby przeprocesować dane zadanie, przed którym stoisz, na „scenę twojego umysłu” przywołane zostają niezbędne elementy twoich doświadczeń, wspomnień, emocji związanych z danym zadaniem po to, by przetworzyć je odpowiednio w celu wykonania danego zadania. Opisałem to już nieco wyżej w podrozdziale o multitaskingu oraz w tym wpisie na blogu.  Czyli -idąc tym przykładem- żeby odpowiedzieć na wspomnianą reklamację klienta „zgromadzisz” w swojej głowie zapewne takie elementy jak: wspomnienie ostatniej podobnej sytuacji, procedurę firmową przygotowaną na takie przypadki, twoje emocje odczuwane, kiedy ostatnim razem musiałeś sprostać tej sytuacji oraz sięgniesz do swojej wiedzy i doświadczenia nt. efektywnej komunikacji z klientem drogą e-mailową. To trochę tak jakbyś rozsypał przed sobą puzzle, po to by stworzyć z tego jeden obraz po paru chwilach wytężonej pracy

Praca kreatywna 

Wszystko może odbywać się zgodnie z wyżej opisanym schematem dopóty dopóki zasób twoich przeszłych doświadczeń jest wystarczający do tego, by na ich podstawie opracować rozwiązanie danego problemu (dopóki masz odpowiednie puzzle). Co jednak gdy musisz coś dopiero wymyślić, coś czego jeszcze nie tworzyłeś a nie zgromadziłeś dotychczas  odpowiednich doświadczeń bezpośrednio powiązanych z tym konkretnym wyzwaniem. Przedstawiłem właśnie typ pracy kreatywnej. Takim przykładem może być szukanie pomysłu na prezentacje na prestiżową konferencje, szukanie oryginalnego pomysłu na prezent dla ukochanej osoby czy (wersja hard core) napisanie wiersza pierwszy raz w życiu. 

Ciężko jest w wielu przypadkach jasno postawić granicę gdzie kończą się możliwości myślenia operacyjnego a gdzie już zaczyna się praca kreatywna. Jedno jest jednak pewne. Jeśli mając potrzebę wymyślenia czegoś kreatywnie, skupiasz się nad daną rzeczą, ciśniesz i naprężasz próbując sięgnąć do swoich zasobów próbując dojść do logicznych i kontruktywnych wniosków – nie działasz zgodnie z instrukcją obsługi swojego mózgu❗️Okazuje się, że z całkowicie innych metod i trybów działania skorzystać musi w takiej sytuacji twój 🧠. 

Jak to działa?

Zwykle kiedy wykorzystasz już swoje zasoby pracy operacyjnej dochodzisz do momentu tzw. impasu. Czujesz wtedy, że etap, w którym wykorzystać mogłeś swoje logiczne myślenie niechlubnie się zakończył i zaczął się trudny etap, który jest czymś w rodzaju oczekiwania na „magię”. No bo jakże inaczej nazwać można fakt niespodziewanego „wpadnięcia nagle na cudowny pomysł”. 

Jak zatem wyjść z takiego impasu? Przestań myśleć o tym co musisz zrobić❗Jakby to nielogicznie nie brzmiało, tak właśnie musisz zrobić. Zawsze w pierwszej kolejności próbujesz stworzyć rozwiązanie korzystając z zasobów poznawczych.  Wtedy to przywołujesz wszystkie powiązane z danym problemem wspomnienia i dotychczasową wiedzę. Jeśli dochodzisz do impasu oznacza to, że te elementy, do których się odwołujesz nie są już wystarczające do wymyślenia brakującego „klocka”. Tkwienie w tym schemacie – z punktu widzenia twojego mózgu- zaburza twoją kreatywność. Podsumowując – te schematy naszego umysłu, które są podstawą i  oczywistą zaletą w przypadku pracy operacyjnej, stają się przeszkodą w pracy kreatywnej. Do twojego mózgu docierają zaburzone sygnały, które utrudniają mu tworzenie luźnych połączeń. Podsuwane są mu wówczas „fałszywe tropy” i mózg nie najlepiej sobie z tym radzi. To co nagromadziło się na twojej „scenie umysłu” na etapie zwykłej pracy teraz powinieneś  z tej sceny zmieść, jeśli chcesz przełamać impas i wyczekujesz tzw. olśnienia. Tak, decydującą rolę w kreatywnym umyśle odgrywa umiejętność odcięcia się od myślenia o czymś. 

Jak wywołać olśnienie

Czas na poważne dowody naukowe z życia wzięte 😂. Ile razy wpadłeś na pomysł pod prysznicem, podczas wysiłku siłowego (np. podczas biegu lub na siłowni) czy podczas nudnej jazdy samochodem. Ile razy jakaś osoba z boku podsunęła ci rozwiązanie, po którym jak je usłyszałeś zadźwięczało ci w głowie „jakie to genialne i oczywiste zarazem” . W obu przypadkach okoliczności zostały oczyszczone z nadmiaru myśli, które niesłusznie uznajemy na tym etapie  jako niezbędne do podjęcia decyzji czy wymyślenia czegoś kreatywnego (przecież postronna osoba nie jest naszymi myślami obciążona prawda). 

Naukowcy coraz cześciej mówią o tzw. nieuświadomionym przetwarzaniu informacji oraz o ogromnej roli snu lub czegoś w rodzaju płytkiej hipnozy, w którą popadasz w chwilach relaksu czy wykonywania monotonnych, wręcz usypiających czynności (jak prowadzenie samochodu podczas długiej trasy na autostradzie). Takie warunki są idealne dla powstawania olśnień, ponieważ nasz umysł wydaje się być nie zmącony natłokiem myśli. Ma wtedy możliwość tworzenia subtelnych nowych połączeń pomiędzy poznanymi wcześniej faktami i doświadczeniami, czyli de facto tworzeniem czegoś nowego, bo czym innym jest kreatywność..

Tak więc pro tip wart 💵: kiedy dopadnie cię impas i stajesz przed kreatywnym wyzwaniem 👉 zadaj swojemu umysłowi jasno brzmiące pytanie opisujące twoje wyzwanie i …przestań o tym myśleć 👉 postaraj sie maksymalnie wyłączyć logiczne myślenie nad problemem 👉bądź pewny, że odpowiedź przyjdzie jesli tylko stworzysz ku temu odpowiednie warunki. 

P.S. Nie myślenie o niczym nie jest wbrew pozorom takie proste. Moja rada 👉 kiedy starasz się wprowadzić w ten stan, swobodnie myśl o tym jak to właśnie …starasz się nie myśleć o niczym , niejako patrz na ten wysiłek z lotu ptaka i dobrze się przy tym baw. Ja dosłownie komentuję ten proces w myślach jak Szpakowski mecze. Innymi słowy – myśl o procesie, który się właśnie odbywa w twojej głowie a nie o samym problemie do rozwiązania. 

P.S.2. Podczas tworzenia koncepcji i pisania tego podrozdziału użyłem tej techniki dwukrotnie – pierwszy raz kiedy decydowałem, co będzie jego tematem, drugi raz kiedy zastanawiałem się nad pierwszym zdaniem 😉. 

Jeśli dotarłeś do tego miejsca wpisu (brawo Ty 👏) zauważyłeś, że ludzki mózg to bardzo skomplikowana maszyna bez podlinkowanej instrukcji obsługi. Wiele jego – wydawałoby się – dziwnych schematów zachowań wydaje się nieracjonalne. Wszystko jednak z szerszego (głównie ewolucyjnego) punktu widzenia ma swoje uzasadnienia. Problem w tym, że może nie wszystkie mechanizmy zachowań są nam dziś przydatne. Zachęcam Cię do tego, aby swoją uwagę skupiać na tym, jak wykorzystać nabytą samoświadomość i wiedzę w tym temacie zamiast skupiać się nadto nad ograniczeniami jakie nam nasz umysł serwuje. Jak powiedział ktoś mądry:

“Gdyby mózg był tak prosty, że moglibyśmy go zrozumieć, bylibyśmy tak prości, że byśmy go nie rozumieli”. 

powodzenia
Grzegorz Jaszkiewicz 

Komentarze Facebook

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


Tags: